GDY CZŁOWIEK UMIERA, NIE POZOSTAJE PO NIM NA TEJ ZIEMI NIC OPRÓCZ DOBRA, KTÓRE UCZYNIŁ INNYM - JAN KIEPURA

03.03.2017 Homolobby kontra „faszyści”

03.03.2017 Homolobby kontra „faszyści”

Są dwie główne strony które przerzucają się hasłami, jedni, że to złe, niemoralne, obrzydliwe itd., drudzy, że tamci są staroświeccy, nietolerancyjni, bezmyślni. Tylko, że żadna ze stron nie posługuje się konkretnymi racjonalnymi argumentami i jak to zwykle bywa nikt nie próbuje dojść do prawdy, tylko zmusić drugą stronę do uznania jej stanowiska. W chwili obecnej można by już powiedzieć, że przy obecnym sposobie tej „promocji” strona konserwatywna sporu nie ma szans ponieważ jest to ciąg dalszy rewolucji seksualnej Alfreda Kinseya i tak samo jak wiele innych zagadnień sfery seksualnej po prostu z czasem wyprze to co było. Tak samo jak upadły dawne poglądy na dobre obyczaje i normalną seksualność, tak samo z czasem i zmieni się podejście do orientacji seksualnych.

Niepokojące jest to, że w ten proces nie jest rzeczywiście zaangażowane racjonalne myślenie tylko hasła. Zamiast powszechnej kampanii propagandowej, która narzuca zmianę kulturową, lepiej by było aby takie sprawy osądzane były obiektywnie i dokładnie w poszukiwaniu rzeczywistego rozwiązania. Nawiązując do historycznych wydarzeń, dawniej kiedy pojawiały się spory np. między kościołem a grupą uznaną za heretyków, takie powszechne rozstrzyganie kończyło się zwykle krucjatami i stosami, jeśli w taki spór zaangażowali się odpowiednio scholastycy możliwe było dojście do porozumienia.

Niestety trudno jest przekonać ludzi aby uznali prawdę inną niż ich poglądy dlatego skuteczniej działa sposób propagandowy, kiedy wmawia się komuś po jakiej jest stronie. Ze względu na to, że sam mam dość naukowe podejście do rozważania problemów nie lubię kłótni, a wolę dyskusję z chęcią dojścia do faktycznego stanu rzeczy, niestety trudno nakłonić kogoś do szukania prawdy i opuszczenia swojego stanowiska jeśli jest mylne.

Ostatnio na pewnym spotkaniu pojawiła się dyskusja związana z parą unoszącą się znad czajnika, ktoś powiedział, że to co widzimy to nie para wodna, przy czym nie wiedział co to innego może być, ale nie chciał odstąpić od swojego twierdzenia, ponieważ kilka lat temu powiedział to jego nauczyciel fizyki, po długiej dyskusji udało mi się dotrzeć do tego gdzie leżał problem, chodziło o to, że samej pary wodnej nie widzimy tylko tą część która pod wpływem chłodnego powietrza już się skropliła. Pogodzenie w tak prostej sprawie dwóch stron, było trudne a na koniec i tak byli tacy co po prostu powiedzieli, że nie tak prosta odpowiedź nie odpowiada im (oczywiście ta odpowiedź była mniej wyszukana).

W kwestii związków homoseksualnych jestem za tym, że najpierw powinno się wyjaśnić dlaczego sam homoseksualizm ma być akceptowany, a nie wpychać na siłę prawo które to w dużym stopniu narzuca. W kwestii adopcji, zdaje mi się, że lepiej by było aby dzieci wychowywały się w normalnej rodzinie, gdzie mają przykład zachowania obu płci (problem w tym, że ci co zajmują się analizowaniem metod wychowawczych to zwykle kompletni idioci którzy uwielbiają metody prób i błędów bez dokładnego zastanowienia [przykładem jest chociażby bezstresowe wychowanie]).

Jeśli przyjmiemy, że bycie osobą odmiennej orientacji jest powodem do dumy i czymś zupełnie normalnym jednocześnie to gdzie tu logika? Polega to raczej na tym, że ludzie chcą się podbudować, jeśli mówi się o nich negatywnie, to wyolbrzymiają i tworzą pozytywy.

Krzysztof Janoszka